4.12.16

Od Yaotzina cd Collina

Uniosłem wzrok zaskoczony. Że niby chcesz znginąć marnie? Spoko. Uśmiechnąłem się nieznacznie i skinąłem głową.
- Nie ponoszę odpowiedzialności za jakiekolwiek szkody wyżądzone na twoim umyśle - zaśmiałem się i pociagnąłem go za rękę do wyjścia. Zatrzymałem się przed drzwiami i zaczekałem aż Cole zamknie drzwi i poprowadzi nas w dobrą stronę. Uśmiechnięty zcząłem przeskakiwać z nogi na nogę i pośpieszyłem chłopaka. W ciągu kilkunastu minut znaleźliśmy się na zamkniętym lodowisku. Zacząłem chodzić dookoła w poszukiwaniu kasy i kiedy już ją znalazłem kupiłem bilety i zacząłem rozglądać się za blondynem, który zaraz znalazł się za mną. - Nie wiedziałem jaki masz rozmiar buta, więc sam musisz załatwiać sobie łyżwy - mruknąłem i założyłem te wypożyczone dla mnie. Podałem Cole'owi jego bilet i nie czekając dłużej poszedłem na prawie puste lodowisko. Powtórzyłem kilka ruchów, których uczył mnie kiedyś dziadek i podjechałem do barierki, by przywitać idącego towarzysza. Zaśmiałem się cicho, kiedy zobaczyłem jego zbitą z tropu minę. - Łyżwiarstwo figurowe jest jak balet. Ostrzegałem cię - prychnąłem cicho.
- Mówiłeś tylko, że nie ponosisz odpowiedzialności za szkody na moim umyśle - mruknął w odpowiedzi.
- Myślisz, że nie wiem kiedy gapisz się na moje tyły? Jak na przykład wczoraj w pokoju? Powiedziałem tak specjalnie, bo wiem jak to na ciebie działa - zacząłem się śmiać jeszcze głośniej i wciągnąłem go na śliski lód. - Powodzenia - mruknąłem i wróciłem do wcześniej przerwanego zajęcia. Do zabawy dodałem jeszcze kilka skoków i zatrzymałem się, by wypatrzeć chłopaka. Zamiast niego jednak, obok mnie przystanął jakiś koleś z kapturem na głowie. Spojrzałem na niego obojętnie próbując zatuszować uczucie strachu i odetchnąłem z ulgą gdy znajomy blondyn niespodziewanie schował mnie w swoich ramionach, a mężczyzna zniknął.

<Cole?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz