3.12.16

Od Collina cd Yaotzina

Kot jedynie zamiauczał i wbił mocno pazury w plecy chłopaka, jednak za nim on zareagował Alexandre był już na ziemi i wskoczył na kanapę udając, że nic nie zrobił. Yao się skrzywił i wygiął do przodu. Zaśmiałem się cicho, po czym pomasowałem delikatnie jego plecy.
- Dobra żonka, idź spać - ucałowałem go w usta i chociaż miał to być krótki pocałunek na dobranoc, wcale taki nie był. Trwał z parę sekund, aż w końcu odsunąłem się niechętnie od niego, po czym zamknąłem oczy. - Dobranoc.
- Ale nie chce iść jeszcze spać - wyszeptał drocząc się ze mną.
- Jak zaśniesz, to jutro coś dla ciebie zrobię - otworzyłem jedno oko i spojrzałem na jego zaciekawioną twarz.
- A co? - zapytał podejrzliwie.
- Coś - pokazałem mu język. - Sam mi powiesz, a teraz śpij - nakazałem z lekkim rozbawieniem, po czym zamknąłem oko.
- Dobranoc - wyszeptał także zamykając oczy, po czym oboje zasnęliśmy w swoich ramiach.
***
Te noc obeszła się bez koszmarów. No... prawie. Nic mi się nie śniło, ale czułem jakby strach, tyle, że nie wiem przed czym. Obudziłem się o siódmej. Yao jeszcze spał, a ja nie chciałem go budzić. Przez parę minut po prostu leżałem, jednak już nie potrafiłem zasnąć na szczęście. Chłopak musiał być w szkole o dziewiątej, a droga autobusem zajmie kwadrans, więc jeśli jest szybki, albo przynajmniej się nie ślimaczy, wystarczy mu ta pobudka o ósmej. Nie wiem jakim cudem wygrzebałem się z jego uścisku tak, aby go nie obudzić. Dalej słodko spał, a ja miałem ochotę ponownie go pocałować, smakować jego usta przez długi czas, ale nie chciałem go budzić. Poszedłem cicho do kuchni, gdzie zamknąłem drzwi do pokoju i to pomieszczenia, w którym siedziałem. Zrobiłem nam śniadanie złożone z tostów, oraz herbatę z dzikiej róży. Czekałem teraz tylko, aż chłopak się obudzi ciesząc się nocą bez koszmarów. Tak jakby... mam nadzieje, ze ten strach nie chce mi niczego powiedzieć. Jeśli coś mu się stanie, nie wybaczę sobie.

<Yao?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz