Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nifenye Lebron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nifenye Lebron. Pokaż wszystkie posty

11.3.17

Od Nifenye - Cd. Haego

Spokojny głos, dobiegający zza drzwi, wydawał mi się dziwnie znajomy. Moje imię wypowiedziane w normalny sposób, przez chwile skłoniło mnie do myślenia, iż Hae wrócił. Jednak jakaś wewnętrza część mnie wymazała tą informację z mojej głowy. Zmusiła do tego, by uważać, że to nieznana mi do tej pory postać, starała się wybawić mnie na zewnątrz. Siedzenie w małym pokoju przez kolejne minuty, jednak nie wchodziło w grę. Potrzebowałam pomocy, zaraz, natychmiast, teraz. Rany sprawiały mi coraz gorszy ból, odbierając siły na walkę, siły na to by nie poddać się ciemności. Musiałam stąd wyjść, a opcja była jedna, żelazne drzwi... Przez które nie mogłam przeczytać myśli mężczyzny…
- Nifenye… - rzekł, pociągając za klamkę.
Jeszcze raz spojrzałam na wrota, rozważając wszystkie za i przeciw, zmuszając się do powolnego wstania. Nie było innego wyjścia, musiałam się stąd wydostać, choćby siłą. Z jednej strony bałam się zrobić chłopakowi krzywdę… Wiedziałam, że gdy powróci do normalnej postaci, rany zostaną. Zrobię to szybko, bez starć i bezpośrednich ataków… Otworzę drzwi i pobiegnę wprost na ulicę… Tak jak pomyślałam tak zrobiłam. Przyznam, tego co działo się wtedy w moim wnętrzu, nie da się opisać słowami…Skrócę to do paru słow. Pewność siebie zmieszana z panicznym strachem.  Przekręciłam cicho klucz w zamku, mocniej ściskając miecz w dłoni. Zaczęłam ciężej oddychać, czując palący ból w klatce piersiowej. Szybko nacisnęłam klamkę, ostatkiem sił pchając drzwi. Wypadłam z pokoju trzymając broń nad głową, jednak od razu się zatrzymałam. To co zobaczyłam, po prostu zwaliło mnie z nóg…
- Hae… - jęknęłam, panicznie cofając się do tyłu.
Moje mięśnie odmówiły wtedy posłuszeństwa, przez co Escadron upadł na ziemię. Wewnątrz mnie odbywała się nigdy wcześniej nieznana mi walka, którą przegrałam. Moim ciałem zawładnęła rozpacz. Widziałam jak chłopak lustruje mnie wzrokiem, przez co jeszcze bardziej się wycofałam, starając się zasłonić rany na mym ciele.
- Ni… - wyciągnęłam rękę do przodu, chcąc tym pokazać, by nie podchodził bliżej.
Emocje szarpały mną od środka, zmuszając do szlochu i uronienia łez. Przełamanie się by podejść do blondyna, zajęło mi chwilę. Lecz gdy już miałam podejść, kaszlnęłam, zasłaniając usta rękoma. Odsuwając dłonie od twarzy, zauważyłam na nich dość dużą plamę krwi. Ostatki sił, wyparowały ze mnie gdy spojrzałam na przerażonego chłopaka. Oczy zamknęły się, a moje ciało zaczęło upadać.
[Hae?]

26.2.17

Od Nifenye - Cd. Haego

Uśmiechnęłam się serdecznie do chłopaka, mając nadzieję, że jeszcze zrezygnuje z tego pomysłu. Ten jednak stał przede mną ubrany w kurtkę.
- Jest jeden problem - westchnęłam - zapomniałam kluczy ze stajni...
Tatuażysta zerknął na mnie i bez zastanowienia, odpowiedział mi od razu:
- Nie ma z tym żadnego... - w tym momencie, blondyn złapał się za głowę, odsuwając się ode mnie parę metrów - uciekaj!
- Co?
To pytanie było na prawdę zbędne. Gdy zauważyłam jak Hae zaczął przechodzić przemianę, złapałam za płaszcz. Miałam już wychodzić, jednak czyjaś ręka uderzająca obok mojej twarzy, zamknęła drzwi. Odwróciłam się przodem do... jak to się po chwili okazało, bruneta, spoglądając mu w oczy. Miały zupełnie inny kolor, a była w nich wściekłość i czyste szaleństwo. To nie był on... Podniosłam rękę, chcąc go dotknąć i zmusić jakoś do powrotu, do jego normalnego stanu. Ten jednak chwycił moje ramię, przyciskając je mocno do szkła.
- Na to już za późno - szepnął mi wprost do ucha, przez co całe moje ciało przeszył dreszcz przerażenia.
Parę cicho wypowiedzianych słów, a w mojej dłoni znalazł się Escadron. Poczułam się trochę pewniej, jednak ta pewność była niczym   przy strachu który opanował moje wnętrze.
- Opanuj się - powiedziałam cicho, patrząc mu głęboko w oczy.
Chłopak jednak zaczął mocniej dociskać mnie do drzwi. Przekonywanie tu nic nie da, ten stan musiał sam minąć. Przyłożyłam mu ostrze do gardła, mając nadzieję, że się odsunie...
- Ten miecz kochanie... Tylko pogarsza twoją sytuację - zaśmiał się, łapiąc mnie za ręce i odrzucając w bok.
Moje ciało z wielkim hukiem upadło na ziemię, a przez ból nie byłam w stanie utrzymać miecza w ręce. Podszedł do mnie w dwóch krokach, łapiąc za szyję. Jego uścisk był wystarczająco mocny, bym powoli zaczęła się dusić. Mogłam walczyć, próbowałam ale nie w tej postaci... W tej postaci nie mam szans, a przemiana chwilę zajmie, a przez ten czas mogłoby się wiele stać.
- Zostaw mnie... - jęknęłam jak potulna ofiara którą nigdy nie byłam.
Uciszyło mnie mocne uderzenie w brzuch. Rękami objęłam bolące miejsce, patrząc na chłopaka. Wtedy to wpadłam na pewien pomysł. Przekręciłam delikatnie głowę na bok, patrząc się brunetowi głęboko w oczy.
- Co ty ze mną robisz?! - wydarł się, gdy magicznym sposobem odsunęłam go od siebie.
Próby podejścia do mnie, wiązały się z potwornym bólem, który opanowywał jego ciało. To powinno zatrzymać go chociaż na chwilę... Ale trzeba działać szybko. Ledwo co udało mi się podnieść miecz z ziemi, by po chwili rzucić się pędem w stronę drzwi od składziku. To była moja jedyna nadzieja, zamknąć się w pokoju i przeczekać to wszystko... Chłopak zaczął krzyczeć, jednak udało mu się rzucić zaklęcie, wywołujące ścianę ognia przed pomieszczeniem. To mnie zdezorientowało, przez co nie skupiałam się już na trzymaniu go daleko ode mnie. Nie zatrzymałam się... Skoczyłam przez ogień, od razu zamykając drzwi na klucz, sekundę przed tym jak mój napastnik zaczął się dobijać do drzwi. Złapałam się kurczowo za klatkę, na której widniało też parę poparzeń. Ból był nie do wstrzymania, mimo to, lepiej cierpieć niż stracić życie... Pomyślałam osuwając się po drzwiach na ziemię...
[Hae?]

25.2.17

Od Nifenye - Cd. Haego

Obydwoje szliśmy w milczeniu, do czasu, gdy chłopak nie otworzył przede mną drzwi studia. Wpadłam do środka, dalej rozmyślając nad panią w kolorowym szlafroku.
- Jak można być tak ślepym i upartym... - szepnęłam pod nosem.
Chłopak zaśmiał się delikatnie pod nosem, od razu zakrywając usta. Uśmiechnęłam się do niego, sama starając się nie roześmiać. Jednak nie wytrzymam, gdy widziałam jak blondyn starał się uspokoić. Podeszłam do niego, kładąc mu rękę na ramieniu.
- Na prawdę nie ma za co - uśmiechnęłam się.
Odsunęłam się od Haego, by sprawdzić czy mam wszystko w torebce. Grzebałam ręką wystarczająco długo, by zorientować się, iż klucze od mieszkania zostały w mojej kurtce, która została w szafce, znajdującej się w stajennej szatni. Westchnęłam cicho, starając się nie myśleć o tym, że muszę do niej wrócić i najpewniej zostać tam na noc. Przyznam, że ani trochę mi się to nie widziało. Nie mogłam jednak narzucać się chłopakowi, któremu narobiłam już wystarczająco dużo problemów. Kątem oka widziałam, że tatuażysta uważnie mnie obserwuje.
- Będę się już zbierać - stwierdziłam - i tak wystarczająco dużo czasu ci zajęłam...
Zarzuciłam torbę na ramię, kierując się w stronę szklanych, wyjściowych drzwi. Miałam już chwytać za płaszcz, gdy poczułam dłoń blondyna na swoim ramieniu.
- Rzeczy przyniosę jutro wieczorem, spokojnie - zaśmiałam się.
Jednak gdy odwróciłam głowę do Haego, po jego minie zorientowałam się, że to, nie o to chodziło.
[Hae?]

Od Nifenye - Cd. Haego

Myślałam, że normalny bieg pozwoli mi dogonić chłopaka, lecz gdy wbiegałam po schodach, ten już dobijał się kobiecie do drzwi. Krótka wymiana słów skończyła się, na próbie wtargnięcia do mieszkania staruszki. W ostatniej chwili zagrodziłam blondynowi drogę ręką. Ten jednak, dalej wykłócał się z Księżną Płochaczy Pospolitych, bo inaczej psa się nazwać nie dało. Był po prostu ochydny, a całość dopełniało tło na jakim się znajdował. Różowy szlafrok w kwiatki, ktoś powinien mnie trzymać, bym zaraz nie zwymiotowała. Z każdą chwilą krzyki stawały się coraz głośniejsze, raz po raz krzywdząc moje biedne uszy.
- Cicho być! - wydarłam się najgłośniej jak umiałam.
Wtedy obydwoje spojrzeli na mnie zdziwieni. Zaczęłam odpychać chłopaka na bok, by stanąć przed nim. Ten jednak dalej stał niewzruszony. Wcisnęłam się więc między niego, a starszą panią z wielkim uśmiechem.
- Załatwimy to inaczej - szepnęłam do chłopaka.
Ten machnął ręką, przyglądając się moim poczynaniom. Odwróciłam się przodem do kobiety, by zacząć takie mini negocjacje:
- Dobry wieczór droga pani - ta już miała coś mówić - ady ci ci ci, proszę poczekać ja jeszcze nie skończyłam!
Ta spojrzała na mnie, jakby niedowierzała w to co mówię.
- Z łaski swojej, weźmie Pani tego swojego bulldoga, bo inaczej ten pan zrobi z niego naszyjnik, broszkę czy whatever...
- Nic z niego nie zostanie - burknął pod nosem Hae.
Odwrociłam się do niego przodem, kładąc palec na usta.
- Możesz być cicho? Dziękuję. - odparłam, znowu przyglądając się staruszce - kupi mu pani smycz, zacznie wychodzić na długie spacerki, ewentualnie nauczy sikać do kuwety.
- Ale..
- Ale mnie to nie obchodzi droga pani tak? - spojrzałam na nią powoli się bulwersując, jednak musiało to być teatralne - ma pani w prosty sposób ujmując, ogarnąć psa, bo to co on wyprawia, burzy nie tylko budynki ale cała estetyke kultury! I proszę żeby to sie stało jak najszybciej, bo gdy jeszcze raz usłyszę o takiej sytuacji to mnie szlag trafi na miejscu! Zrozumiała Pani?
Kobieta dalej niemogąc wyjść z podziwu, pokiwała tylko potwierdzająco głową. Uśmiechnęłam się do niej serdecznie, by po chwili zwrócić sie do Haego.
- Wychodzimy - stwierdziłam, łapiąc go pod rękę i ciągnąc w stronę schodów.
[Hae?]

Od Nifenye

Przejażdżka po lesie, odgłos uderzających o ziemię kopyt, to właśnie dziś spotkało mnie tego ranka. Dzień zapowiadał się na prawdę wspaniale. Panował delikatny mróz, a wszystko przyozdobilo, przebijające się przez chmury słońce. Rumak poniósł mnie tak daleko, że sama straciłam orientację, mimo wszystko nie bałam się, tylko brnęłam dalej w magicznym transie.  Zaufanie... To właśnie łączyło naszą dwójkę, od tak wielu lat. Mijaliśmy kolejne drzewa, rozkoszując się widokiem i zapachem otaczającej przyrody. Nagle moją uwagę zwróciła pewna postać, siedząca obok strumienia. Kto o tej porze roku, siedzi samotnie nad zamarzniętą wodą? Musiałam to sprawdzić, taka była moja natura... Pociągnęłam delikatnie lejce, zmuszając Delejeva do zmiany kierunku. Zwolniłam do stępa zbliżając się, jak po chwili się okazało, do osobnika płci przeciwnej. Na jego twarz opadły kruczoczarne włosy, natomiast na nodze leżała otwarta książka. Najpewniej spał, gdyż już dawno by na mnie zerknął. Chociaż kto wie czy przypadkiem coś mu się nie stał, czy nie przymarzł, zemdlał, czy zupełnie może jeszcze coś innego. W mojej głowie pojawiło sie milion czarnych scenariuszy. Miałam już zsiadać, lecz koń zarżał głośno, przez co młodzieniec odskoczył w bok. Zaśmiałam się cicho pod nosem, przyznam się, ze kamień spadł mi z serca
- Przepraszam za niego, nie chciałam cię przestraszyć - szepnęłam - co robisz sam i opuszczonym lesie? - zapytałam z ciekawości.
[Hiro?]

24.2.17

Od Nifenye - Cd. Haego

Stałam za chłopakiem, nie mogąc wyjść z podziwu. To, że miał na swojej skórze takie arcydzieło, potrafiło zamurować, ale gdy powiedział mi, ze stworzył je sam, byłam pod wielkim wrażeniem. Tatuaż pokrywał całe jego ciało, a na samą myśl o tym jak musiało to boleć, skrzywiłam się mimowolnie.
- Talent i poświęcenie... - szepnęłam pod nosem, spuszczając wzrok na podłogę.
- Co? - zapytał blondyn, odwracając się, jakby nie dosłyszał tego co powiedziałam.
Uśmiechnęłam się delikatnie do niego, chcąc pokazać, że nie powiedziałam nic złego.
- To jest piękne - podkreśliłam głośniej, będąc pewna swego.
Ten zaśmiał się pod nosem, jakby nie dowierzał, w to co mówię. Szczerze? Nie dziwie mu się. Dlaczego miałby wierzyć nieznajomej, która ma inne zdanie niż większość tego świata.
- Sama prawda - odparłam, wzruszając ramionami.
W tym samym momencie, wrzuciłam mokre rzeczy do torby, którą wcześniej położyłam na kanapie. Miałam już dziękować Haemu, lecz gdy zobaczyłam okropne zdenerwowanie na jego twarzy, zrezygnowałam. Jego wzrok padł na sufit, z którego powoli zaczął się kruszyć beton.
- Przecież ja ją zamorduje - odparł ruszając ku jednym drzwiom.
Wiedziałam, że to może się źle skończyć, przez co wyrwałam się biegiem za chłopakiem.
[Hae?]

Od Nifenye - Cd. Haego

Gdy ujrzałam twarz chłopaka, przyznam, ze bardzo się zdziwiłam. Dla mnie to w zupełności nie było dziwne, czy odrażające, wręcz przeciwnie, zainteresowało mnie. Uśmiechnęłam się do blondyna, ściskając jego dłoń. Dopiero wtedy zauważyłam różnice wzrostu, jaka dzieliła nasze osoby. Przyznam, że uścisk jego ręki był za silny, jednak nie dałam po sobie tego poznać.
- Nifenye - odparłam.
Skupiłam przez parę sekund wzrok na jego twarzy, na której był wymalowany wzór czaszki, jednak to oczy bardziej zwracały na siebie uwagę. Były niespotykanego koloru, wręcz hipnotyzowały. Odwróciłam od nich wzrok, by nie poczuł się dziwnie. Chłopak z obojętna miną, odwrócił się ode mnie, znikając gdzieś w odmętach studio. Podeszłam do lady, chwytając za album ze zdjęciami. Były w nim same tatuaże, a żaden z nich nie przypominał innego. Wszystkie były wyjątkowe. Gdy Hae miał przejść do pomieszczenia po drugiej stronie pracowni, stanęłam przed nim, delikatnie dotykając twarzy.
-  Ty to robiłeś? - zapytałam, uważniej przyglądając się jego twarzy, właśnie o to mi chodziło. Czy on sam to sobie zrobił, a może jednak ktoś mu pomógł.
Ten popatrzył na mnie zdziwiony, jakby nigdy wcześniej nie znajdował się w takiej sytuacji. Podsunęłam mu pod nos album, przez co nie było mnie zza niego widać.
- Jeżeli tak, to masz wielki talent - stwierdziłam.
[HAE?]

Od Nifenye - Cd. Haego

Z pomocą chłopaka udało mi się wstać, co akurat było miłe z jego strony. Powiem tak, złościłam na niego, za bliskie spotkanie ze szkłem, jednak całe zdenerwowanie nagle zniknęło. Gdy jednak zaprosił mnie do środka, nie chciałam robić więcej kłopotu.
- Nie ma potrzeby, dam sobie radę - odparłam, mając już zaraz odejść.
Tajemniczy blondyn, bo tylko skrawek włosów udało mi się zobaczyć, otworzył drzwi i delikatnie pociągnął mnie za rękę. Popatrzyłam na niego zdziwiona, w sumie z lekka przestraszona. Ten jednak puścił moja dłoń i wskazał bym weszła do środka. Zastanawiając się zaczęłam kręcić się wokół. Nie wiedziałam co mam zrobić wejść czy uciec? "Ryzyk, fizyk Nif! ". Obróciłam się w stronę wejścia, wskakując na salon palcem.
- Tak tutaj! - szepnęłam sama do siebie, wchodząc do środka.
Przyznam, że było tutaj dość przejrzyście, wszystko było tematyczne i mimo pogody, podłogi były czyste. Zdjęłam płaszcz i powiesiłam go na jednym z haczyków. Odgłos zamykanych drzwi, zmusił mnie do spojrzenia w stronę chłopaka. Nie byłabym się aż tak bardzo, gdy widziałabym jego twarz, a tak? To było bardzo dziwne uczucie, wiesz że rozmawiasz ale nie wiesz z kim...
- Tutaj już nie pada - zaśmiałam się, mając nadzieję, że zobaczę to co skrywa kaptur.
[Hae? Koniec tajemniczości xD]

Od Nifenye

Życie tutaj, różniło się od tego co robiło się zanim tutaj przybyłam. Dni skupiały się głównie na poświęceniu się pasjom i możliwości bycia sobą w tej drugiej odmianie. Podobało mi się to, gdyż mogłam wszystko w spokoju doskonalić, bez obawy, że ktoś to zobaczy. Czułam się jak u siebie... Każdy był tutaj taki sam... Tego dnia, wracałam ze stajni przez środek miasta. Jedynym co mnie skusiło by tędy iść, była zła pogoda. Od samego rana padał deszcz a ja miałam nadzieję, że to do wieczora minie. Niestety tak się nie stało. Szłam wzdłuż budynków, w których na parterze znajdowały się przeróżne lokale, od restauracji, po sklepy i nie tylko. Płaszcz jakoś chronił mnie, by woda nie przedostała się przez kolejne warstwy ubrań, lecz długo już nie wytrzyma. Omijałam ludzi, witając się raz po raz z tymi których znam, oraz uśmiechając do nieznajomych przechodniów. Sama nie wiem, co zmusiło mnie do bliższego podejścia do budynków ale właśnie tak zrobiłam. Nie zdążyłam przejść dziesięciu metrów, gdyż drzwi od pewnego salonu tatuażu zagrodziły mi przejście. Nie zdarzyłam odskoczyć na bok, przez co uderzyłam w przeszkodę, by po chwili znaleźć się w kałuży obok. Poczułam jak ubranie przykleja mi się do ciała, wywołując tym drgawki na całym ciele. Mój wzrok powędrował jednak na mężczyznę, który zdarzył już oddalić się parę metrów. Był ubrany w czarne ciuchy, do tego nie zauważyłam nawet jego twarzy. Przyznam, że minimalnie, na prawdę minimalnie to mnie oburzyło.
- Mógłbyś trochę uważać?! - wydarłam się do niego, starając się podnieść z ziemi.
[HAE? Gdzie twoje minimum kultury osobistej xD]

Nifenye Lebron


Imię: Blondynka posiada dość niecodzienne imię, które pozwala zdrabniać do woli, brzmi ono Nifenye. Jednak wiele osób, znając jej drugie "ja", nazywa ją Sprawiedliwą.
Nazwisko: Ponieważ dziewczyna posiada korzenie Hiszpańskie, jej nazwisko brzmi Lebron.
Wiek: 21 lat, a urodziny obchodzone są 31 grudnia.
Płeć: Jak widać na załączonych obrazkach, jest to kobieta.
Charakter: Na początku trzeba napomnieć, że panienka Lebron tak na prawdę sama doszła do tego jaka jest i co siedzi w kruchym ciele, drobnej blondynki. Należy ona do ludzi otwartych, co idzie na równi z tym, że jest ona bardzo miła i pomocna. Podchodząc do niej przywita cię szczerym uśmiechem, który pojawia się na jej twarzy nawet w cięższe dni. Co to może oznaczać? Otóż to, że dziewczyna nie da po sobie poznać, gdy coś będzie nie tak. Woli ona sama wewnętrznie poradzić sobie z problemem niż wyrzucać to na światło dzienne, co może skutkować zranieniem innych ludzi, tu pojawia się opiekuńczość. Oczywiście lubi rozmawiać o swoich problemach, ale z osobami którzy są jej bardzo bliscy. Jest ona bardzo wytrzymała psychicznie. Nie zranią ją żadne obelgi skierowane w jej stronę, oraz siłowe wyciąganie z niej jakiś informacji. Nigdy nie wyjawi sekretu, nawet gdy tego nie obiecywała. Nie przekona ją do tego ani znęcanie się fizyczne, ani zastraszanie czy inne sposoby wyciągania informacji. Niezniszczalny umysł równa się z tym, że w ludzkiej postaci jest ona tak na prawdę bezbronna. Będzie walczyć do śmierci, nigdy się nie podda, lecz bez pomocy, czy broni tak na prawdę nie ma ona szans. Jest ona bardzo prawa i wierna, nie zdarza jej się kłamać oraz nigdy nie zdradzi sojusznika, przyjaciela czy partnera. Kolejnymi widocznymi cechami są upartość, stanowczość i spokój. Uwielbia zwalczać kolejne przeszkody, jakie pojawiają się w jej życiu. Zawsze najpierw myśli a potem robi, gdy czegoś nie jest pewna w stu procentach, wycofa się i wymyśli inną metodę by ruszyć dalej, co robi z niej bardzo dobrego stratega bitewnego, oraz rozsądnego przywódcę. Nigdy się nie zraża ani nie poddaje. Przyznam, że dużą odwagą wykazuje się dopiero, gdy staje się Sprawiedliwą, do tego czasu stara się nie wychylać, chyba, że chodzi o obronę słusznych myśli i czynów. To bardzo ceni w swoim życiu i potrafi narazić dla tego nawet własne życie. Przez co jej opiekunką jest Bogini Sprawiedliwości. Gdy ktoś udowodni jej swoją rację, będzie stała w jego obronie jak lwica. Uwielbia poznawać nowe rzeczy, mimo, że często to ją przeraża. Szybko przełamuje swoje lęki. Na zakończenie dodam tylko, że jak się na ciebie uweźmie to się nie odczepi. Taki rzep ot co.
Głos: Camila Cabello. (https://www.youtube.com/watch?v=ngORmvyvAaI)
Boski Opiekun: Patronką Nif jest nie kto inny jak Lidellane, Bogini sprawiedliwości i słusznej wojny.
Moce:  Nifka swoją pełną siłę magiczną zyskuje, gdy staje się damą Sprawiedliwą. Do tego czasu, pozostaje w lichej, ludzkiej postaci, pozwalającej jej jedynie czytać w myślach żywych stworzeń, oraz władać ciałem przeciwnika. Lecz na czym to polega? Otóż, panna Lebron potrafi manipulować ruchami postaci, nad którą właśnie kumuluje swoją moc. Umie również zadawać ból w czasie tego procesu. Tyczy się tego również umysłowe zabijanie przeciwnika, który po całkowitym procesie tak zwanego "znęcania" pada na ziemi nieżywy. Po czymś takim jednak, w ludzkiej postaci blondynka kompletnie opada z sił, przy czym zdarzają się również omdlenia. Jednak po przejściu przemiany w istotę nadludzką, proces ten nie stwarza jej najmniejszego bólu i trwa parę sekund. W tej postaci potrafi również rzucać niewidzialną tarczę na siebie i swoich sojuszników, ta jednak znika po paru minutach. Kolejną zdolnością jest uzdrawianie innych, co przy dużej ilości rannych przepłaca własnym zdrowiem. W obydwu odsłonach Nifenye potrafi przywołać Escadrona, czyli miecz który został wykuty specjalnie dla niej, w rękach innej osoby ostrze staje się tępe i traci swoje magiczne właściwości, takie jak rozświetlanie mroku, oraz ochrona ludzi sprawiedliwych i tych którzy mają słuszność. Wtedy to, gdy nakierujemy końcówkę ostrza na osobę mającą rację, kamień w rękojeści skrzy się na zielono. Trzymając ostrze w dłoni Nif uzyskuje dużą szybkość i zręczność w bezpośredniej walce. Przy mocnym uderzeniu ostrzem Escadrona w broń przeciwnika, ta rozpadnie się na drobne kawałki. 
Umiejętności: 
Od dzieciństwa dziewczyna była uczona szermierki oraz jazdy konnej, co pozostało jej do dziś. Obydwie umiejętności opanowała do mistrzowskiego poziomu, co daje się zobaczyć na tle innych. Dlatego specjalizuje się ona w walce z użyciem broni białej, gdyż tej drugiej bardzo się obawia. Bardzo dobrze walczy na miecze oraz na sztylety, z celniejszym okiem jest już gorzej.Wiele czasu wolnego poświęca ona swojemu rumakowi Delejovi, wybierając się na jazdy terenowe oraz dbając o jego ogólne dobro. Przez ten ala związek nauczyła się kochać i szanować zwierzęta. Przechodząc jednak dalej, blondynka posługuje się czterema językami: polskim, hiszpańskim, angielskim oraz rosyjskim, co pozwala jej dogadać się z większością świata. Upodobała sobie również śpiewanie, gdy w wieku dwunastu lat ludzie określali jej głos jako anielski, dający wewnętrzny spokój i odprężenie. Jest ona bardzo dobrą sanitariuszką, potrafi wyprowadzić człowieka z ciężkiego stanu, jeżeli nie potrzeba do tego oczywiście specjalizacji chirurga.
Zauroczenie: Może... Ale to wielkie może! Od razu Ci nie powie, musisz ja po pewnym czasie zapytać. I nie, nie jest ona lesbijką jakby ktoś miał się pytać.
Inne informacje:
- Nifenye zaczęła studiować prawo, a w przyszłości chciała zostać sędzią. Rzuciła to jednak by odkryć jej prawdziwe "ja".
- Blondynka nie należy do wysokich osób gdyż jej wzrost jest równy 168 centymetrom.
- Ogólnie rzecz biorąc należy do ludzi których siłą jest inteligencja i przebiegłość, a nie przywalenie piąchą.
- Była wychowana przez brata, gdyż rodzice zmarli gdy miała cztery lata. Ten jednak nie poświęcał jej dużo czasu.
- Nigdy nie miała drugiej połówki,  samotność i brak ciepłego ciała do przytulenia daje się we znaki.
- Ogier którego jest właścicielką, jest jedynym zwierzęciem jakie posiada. Niby zwyczajny koń o niesamowitej wytrzymałości, zwinności i szybkości. Jej nieodstępny partner w boju i wyprawach. Potrafi jechać sam, w walce Nif nie musi nawet pociągać za wodze.
- Najbardziej boi się utraty przyjaciół, ponieważ tylko oni zostali w jej życiu.
- Uważa ona, że walka jest ostatecznością i wszystko można załatwić rozmawiając i negocjując, zawsze stara się tak zadziałać.
- Prześladują ją nocą piekielne koszmary, przez co bardzo rzadko się wysypia.
Inne zdjęcia: 
Delejev (koń Nifenye)
Kontakt:

HW - Kita59
EMAIL - savekrrk@gmail.com
GG - posiadam, ale jak tak bardzo już ktoś będzie chciał, niech mnie zapyta, a jak tak bardzo będzie uparty to mogę nawet FB podać